piątek, 27 lipca 2007

ENH: Lust and Revenge, Paul Cox

10.15 w Heliosie, niestety musiałem wstać aż o 8.30 by iść do Mediateki odebrać wejściówki na uroczyste zakończenie festiwalu w niedziele o 19.00. Tym samym zdecydowałem że zostaje do samego końca, a do Krakowa wracam w poniedziałek rankiem.

Na Lust and Revenge, nie udało mi się dostać kilka dni temu o czym już pisałem - wydawało mi się więc że będzie to całkiem miłe filmidło, niestety jednak pomimo oznaczenia roku produkcji na '96 jest to film podobny do masy innych telewizyjnych 'rozrywek na sobotni wieczór' z końca lat 80-ych. Ot banalna historia małżeństwa gdzie żona jest powoli pożerana przez sekte 'Synchronicznej Świadomości' podczas gdy w tym samym czasie mąż dostaje fuchę jako model do rzeźby i powoli wplątuje się w romans z córka fundatora.
Sensu dużo w scenariuszu nie ma, wiadomo jak się skończy (no prawie, jedną rzeczą mnie zaskoczyli), ale film nie jest ani odkrywczy, ani nie niesie ciekawego przesłania, co więcej zapominasz go 10 minut po wyjściu z seansu.

Moja ocena: 1 - szkoda czasu.

Brak komentarzy: