Kulinarnie słabiej (no ale to nie znaczy źle o wyjeździe, tylko mam nadzieje o moim wysublimowanym smaku ;-) Omleta nie tknę się w całym 2009 roku :-) Przesyt jeśli idzie o sałatkę marokańską (pomidor + papryka) chwilę potrwa. Dłuższą. Daktyle,rodzynki i figi także wymagają odpoczynku (kilo fig spocznie w zamrażarce). Zaś kmin rzymski (zakupiony) poleży u mnie w kuchni na górnej ocienionej półce dobre pół roku nim odważę się go tknąć (nasi arabscy kucharze dodawali go nawet do miodu). Świeżo wypiekany chleb w domu jest miodzio. Aha, malownicze kaktusy obok domu to był SAD. Owocowy. Ukradliśmy (ku zgorszeniu gospodarzy) 5 sztuk owoców i wyjedliśmy z nich dżem (chyba to była
Co dalej w aspekcie latania? Planuje w 2009 cztery, możę pięć wyjazdów 9 dniowych w różne krańce świata. Turcja, Słowenia, Australia, Rumunia są na tapecie. Co dokładnie to czas pokaże. Od wiosny do jesieni mam dodatkowo nadzieje na weekendowe wypady w Polsce (bieszczady, beskidy), może na Słowacji. Stay tuned.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz