Ten tego, miało być dobre gatunkowe kino serbskie, a na dodatek gdzieś o uszy obiło mi się nazwisko Kusturica, więc mimo, iż nie jestem jego zagorzałym fanem, od czasu do czasu lubie oglądnąć coś z jego ręki (ach te wspomnienia nocne maratony na studiach ;) - Underground wymiata!)
Okazało się jednak, że Kusturica to wyłącznie firmuje nazwiskiem (producent) no i film dyplomatycznie mówiąc ... słabszy. Cygański romans w szybkim, balkańskim stylu. Stylizowany na Romeo'a i Julie, z potężną ilością muzyki na trąbkach - jeśli ktoś lubi ten instrument i klimaty SKA, to ta pozycja jest dla niego obowiązkowa. Ja nie lubie :-) A teraz to prawie nienawidze ;)
Dygresja: Z powodu błędu na stronach kina, na film przyszło kilkanaście różnych osób myśląc że będzie wyświetlane inna pozycja. Ale jak już pojawili sie, to przeciez szkoda wracać, no i weszli na to co bylo dostepne, czyli trąbki. Wyszedl kinu ciekawy zabieg manipulacyjno-sprzedażowy, w końcu ludzie przyjdą pewnie i kolejny raz (bo do Mikro chodzi się na filmy rzadkie które rzadko można zobaczyć gdzie indziej). Mi pozostaje zlozyc wyrazy współczucia dla tych którzy musieli wymęczyć się na filmie (no chyba że kochają trąbki i granie na nosie :-P )
Moja ocena: 2.1, Takie kino serbskie nie porywa, przynajmniej mnie.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz