10.15 w Heliosie,
Pierwszy film konkursowy na festiwalu zaskoczył mnie całkiem pozytywnie. Po pierwszym kwadransie myślałem bowiem że trafiłem na typowego 'snuja' (w odmianie japońskiej), ale ze zdziwieniem zaobserwowałem że powolna fabuła i leniwie prezentowana historia zapewnia mi miłą i relaksującą rozrywkę. Fabuła opowiada historię młodej japońskiej dziewczyny pracującej od niedawna w domu spokojnej starości. Dom jest nietypowy, bo raptem na kilkanaście osób, położony z dala od zgiełku miasta - wręcz na wsi. Życie upływa wszystkim nieśpiesznie, na zbieraniu fasoli, malowaniu, celebrowaniu urodzin, ślinieniu się, itd. Na tym tle przedstawiona jest rodząca się przyjaźń pomiędzy ludźmi, poszukiwanie ukojenia po stracie bliskich.
Bardzo ładna oprawa zdjęciowa filmu.
Moja ocena: 2.2 - aczkolwiek to film specyficzny, uprzedzam lojalnie!
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz