Dzisiaj pada. Panoramy nie ma :) SZa chwile idziemy na trening naziemny. Deszcz pierwszego dnia jest zbawienny bo mamy dzięki temu sporo czasu na przećwiczenie figur na sucho, bez parcia na latanie. Podczepiamy uprzęże pod sufit, jedna osoba wpina się i siada w niej, a druga stojąc na ziemi i ruszając uprzężą symuluje zachowanie i ruchy w danej figurze. Nasiadownik w tym czasie ćwiczy swoje reakcje. Łapy w góre, łapy w dół, przechył, timing, i od nowa. Uczę się co jest prawidłowe, a co błędne, co robić, a czego nie. Ćwiczyłem też rzucanie paki, czyli spadachronu ratunkowego. Po mojej kontuzji nie jestem w stanie jednym szarpnięciem wyrwać go i odrzucić, zabrało mi to kilka sekund więcej. Potem staranne pakowanie i podczepienie go w mojej uprzęży. Ufam tym sznurkom, blaszkom i płótnu jak własnym rękom.
Myk myk na ciag dalszy zajęć.
P.S. Dalej leje...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz