wtorek, 9 czerwca 2009

paralotnie: Rumunia, w mcdonalds spotkajmy się...

Hyhy, na połoninkach w rumuńskich karpatach spotkałem hamburgery. Na nogach, brudne, karmione, wypasane, obszczekane, obgonione, wybatożone, smakowite, opalone, wyluzowane. Jednym zdaniem, nie zdające sobie sprawy że jeszcze się spotkamy .. w mcdonalds ;-)


A i M, nasze dwie drogie, nie wojująje (co chciałem podkreslić :) wegetarianki, oczywiście nie spotkają wołowinki, no ale powiedzmy że chociaż serek, albo shake'a ;-)


Całość jest doglądana przez pastuchów, pieszych a także zmotoryzowanych. Uzbrojonych w batogi z których bardzo ładnie strzelają :-) Aha, no i psy pasterskie, ale o nich osobny post, na teraz oddaje ekran wspaniałym pastuszkom...





Krowy ewidetnie się nami interesowały, co zajebiście wk...ło pastuchów bo musieli przeganiać całe stada łążące za kolorowymi paralotniarzami. Jedna zaś z krów tak zauroczyła się skrzydłem Agi (nadmieniam iż było zielone, co mogło mieć istotne znaczenie - chociaż podobnież krowy są daltonistkami ;) że marzyła o konsumpcji. Głupie cielątko nie było jednak świadome iż rachunek za skrzydełko mógłby być większy od ceny wołowiny w lokalnym skupie pomnożonej przez mase krowiszcza. Aga uratowała więc bydlątko, nie karmiąc jej skrzydłem. Chciała też jeszcze polatać...

Największym smakoszem był Troll, który cały czas rozglądał się za smakowitymi stekami na czterech kończynach ;-) Aha, troll na wyprawe wziął dwie książki o odchudzaniu :-DDD Zalecały one między innymi olej parafinowy i mineralny. Doustnie :-DDD

Brak komentarzy: