sobota, 29 listopada 2008

Paralotnie: Alicante - powrót i wietrzne dywagacje

Krótki wpis z ostatniego dnia. W zasadzie nic się nie działo ciekawego, ot pakowanie, podróż na lotnisko i lot z Alicante do Warszawy. Do Kraka wracam dopiero następnego dnia w niedziele pociągiem, jako że zostaje na nocną impreze andrzejkową w Wawie.


Z ciekawostek lotniczych, samolot przyleciał do Warszawy o 54 minuty wcześniej, ze względu na silne wiatry zgodne z kierunkiem lotu. Innymi słowy zamiast leciec 3h50m, lecieliśmy 2h56m - spora różnica, która pokazuje jak bardzo wiatr wpływa na prędkość lotu. W przypadku paralotni jest to jeszcze bardziej widoczne, ze względu na brak napędu. Paralotnia może lecieć z różnymi "rodzajami" prędkości:
.. minimalna (tzw. przeciągnięcia) poniżej której paralotnie spada w dół jak zwykły obiekt gdyż nie ma siły nośnej, a która to prędkość wynosi około 22km/h (czyli wolniej nie wolno!)
.. trymowa, czyli optymalną przy której doleci najdalej, a która wynosi około 38km/h, a z która to prędkością paralotnia leci sama jeśli się nią nie steruje, hamuje itp.
.. maksymalna, która wynosi około 55km/h (w sytuacjach ekstremalnych może być więcej, ale kończy się katastrofą)

Co ważne, w przypadku paralotni, jej prędkość mierzona jest w stosunku do otaczającego paralotnie powietrza, a nie w stosunku do ziemi. Innymi słowy, jeśli lecimy z prędkością optymalną (38km/h) pod wiatr, który wieje powiedzmy 40km/h , to w stosunku do ziemi prawie stoimy (40-38=2). Natomiast jeśli zmienimy tylko kierunek lotu o 180 stopni i polecimy Z WIATREM, to nasza prędkość w stosunku do ziemi wyniesie blisko 80km/h (40+38=78). Te obliczenia pokazują dlaczego zawsze ląduje się na paralotni pod wiatr :-)

Brak komentarzy: