poniedziałek, 24 listopada 2008

Paralotnie: Alicante - dzien drugi

Dzisiaj nie latalismy - zbyt silny wiatr. Dzien uplynal leniwie, tym razem krotki opis ze zdarzen ktorych nie zdazylem opisac wczoraj.


Mianowicie druga grupa pojechala na spora gorke. Wiatr byl jednak tak silny (5m/s) ze wystartowac udalo sie tylko Markowi i Mariuszowi ktorzy lataja najlepiej. Rafal po godzinie staran nie byl w stanie wystartowac przy tak silnym wiatrze, jednak probowal tak wytrwale ze rozdarl skrzydlo w trzech miejscach. Efektem czego sleczeli nad nim wieczorem ze Zbychem klejac je i zszywajac. Markowi loty wyszly jednak swietnie. Uzyskal ponad 650m przewyzszczenia nad szczyt z ktorego startowal. Jak widac warunki pogodowe byly pierwszego dnia bardzo dobre - jesli umialo sie je odpowiednio wykorzystac :-)


Zapomnialem jeszcze dodac, ze latalem wczoraj pierwszy raz z zapasem (spadachronem ratunkowym). Dziwne wrazenie miec taka kilku kilogramowa paczuszke na biodrach z przodu od ktorej moze sporo zalezec - na razie nie planuje jednak go uzywac :-)

Brak komentarzy: